Sto lat temu medycyna nie była tak bardzo rozwinięta, a i dostęp do lekarza był mocno ograniczony. A jednak nasze prababcie miały swoje skuteczne sposoby chyba na wszystko. Przez cały rok miały oczy i uszy otwarte, aby potem w ich kuchni i spiżarni znajdowała się istna Apteka Pana Boga (https://www.bee.pl/apteka-pana-boga-exlibris-maria-treben_p620.html).

Idź, grypo do morza

Przede wszystkim miód – spadziowy, akacjowy, lipowy, gryczany – postawiony wysoko na półce, aby dzieci nie wyjadały łyżeczkami tego smakołyku, przechowywanego na najgorsze czasy. W butelkach lśnił na bordowo sok z malin albo jeszcze ciemniejszy – z czarnego bzu. Po wypiciu rozgrzewającego eliksiru należało przykryć się porządnie pierzyną i wypocić. Obniżało to temperaturę i zbijało gorączkę. A co, jeśli katar ciągle przeszkadzał w oddychaniu? Z pomocą przychodził napar z rumianku albo pajda domowego chleba posmarowana grubo startym chrzanem. Łzy płynęły, ale już po chwili można było wziąć swobodny oddech. Nie zapominajmy o czosnku – niesłusznie niedocenianym z powodu nieciekawego zapachu. Ten naturalny antybiotyk stosowało się nawet wobec dzieci. Oczywiście, nie musiały go jeść – wystarczyło położyć posiekane ząbki obok łóżeczka śpiącego malucha. Wpływało to dobrze i na udrożnienie dróg oddechowych, i na odporność.

Ładne ziółko

Naturalną aptekę nasze prababcie miały na wyciągnięcie ręki, zresztą żyły bliżej przyrody i umiały odróżnić zarówno kawkę od gawrona, jak i zioła na łące czy w lesie. W dodatku z tych ostatnich potrafiły zrobić dobry pożytek. Stąd na strychach suszył się kwiat lipy – na przeziębienie, ale i na sen czy szałwia na ból gardła i do leczenia owrzodzeń jamy ustnej. Rozbite kolana leczyło się babką lancetowatą; w rosole pływał lubczyk – naturalny afrodyzjak; na ból żołądka można było wypić herbatę z mięty lub nagietka lekarskiego, rumianek pomagał na przeziębienie; tymianek na kaszel i brak apetytu. Nikt się nie bał pokrzywy, bo to bardzo zdrowe zioło, wzmacniające nie tylko włosy, ale pomagające przy problemach hormonalnych i anemii. A słyszeliście o kurdybanku? To niepozorne zioło o śmiesznej nazwie dobrze wpływa na trawienie.

Także dzisiaj możemy stosować naturalne sposoby leczenia. Bez antybiotyków, bez chemii – wystarczy tylko włożyć trochę trudu i wybrać się z zielnikiem na podmiejską łąkę, a przynajmniej do znajomego bartnika. Nie bać się czosnku, cebuli, chrzanu czy pokrzywy – w końcu wszystko ma swoje dobre strony.

Medyczny zdjęcie utworzone przez freepik - pl.freepik.com